sobota, 12 kwietnia 2014

Soomood

Dziś wpis szczególny. O bardzo wyjątkowym (nie tylko dla mnie :) zespole. Tym co nigdy nie słuchali polecam poszperać w sieci a dla tych co nie widzieli zapraszam na spory set zdjęciowy i parę słów.
Soomood zaczął swoją działalność w 2004 roku i choć aktualnie nie występuje to myślę, że kiedyś jeszcze się to wydarzy. Fascynujący miks muzyczno/kulturowo/osobowościowy, jeśli tak mogę powiedzieć. Połączenie ostrych gitarowych riffów z pulsującym rytmem i mocnym orientalnym wokalem okraszone nowoczesną elektroniką. Śmiało można stwierdzić, że to zespół  na światowym poziomie kompletnie niedoceniony na naszej scenie. Zdążyli wydać płytę i zagrać wiele, bardzo dobrych, koncertów. Sporą część z nich za granicą m. in. w Pradze, Debreczynie czy na festiwalu Colours of Ostrava.
Miałam przyjemność zaprzyjaźnić się z nimi, pracować, jeździć w trasy, przeżywać dziwne przygody więc teraz  przerabiam nóżkami w oczekiwaniu na jakiś koncercik?

Zespół stworzyli:
Piotr Lala Lewicki
Małgorzata Tekla Tekiel
Rasm Al Mashan
Paweł Cibel Wróblewski
Piotr Kubek Kubański


Pierwsza sesja zespołu, stary młyn za Zabłociu (obecnie ekskluzywne lofty) część zdjęć na analogu, budowlane oświetlenie itd. ale zapału sporo.








Colours of Ostrava, scena Tent, drugi koncert w klubie. Tu i tu świetne przyjęcie. Rok 2006
















 w krakowskim Imbirze


Soomood podróżuje z żartem, w TV







Drugi koncert w Alchemii. 2008 ? Rasm z gipsem :)









2007 rok, niemiłosierny upał w Debreczynie. Wyjście z klimatyzowanego pokoju powodowało szokujące zderzenie z murem... gorącego powietrza





w drodze powrotnej, voila :)


i kilka innych zdjęć. Tu ciut za sterylnie chyba :)




i jeszcze parę pamiątkowych backstage'ów. W Ostrawie też upalnie ale było czym się chłodzić


Najlepszy techniczny na świecie :) Tekila



nie dość, że dbał o sprzęt to jeszcze o nieparzyste obuwie i latający dywan * - podstawowe wyposażenie


tour manager, specjalista od krajów południowych, Krzysztof


Raz Mina :) się rozmyśliła


Teraz widzę, że wiele zdjęć gdzieś zaginęło. Niewykluczone więc, że jak się odnajdą... albo zespół coś zagra to pojawią się nowe. Dziękuję za uwagę. Dobranoc.



piątek, 4 kwietnia 2014

Hey - unplugged

Tu nie ma co pisać :) Trzeba być i słuchać. Po sześciu latach Hey ponownie pokazał się w umownej formule "bez prądu", wszak elektryczności było całkiem sporo. Poszerzony i sprawdzony w innych wcieleniach skład pruł do przodu. Mam jednak odczucie, że publiczność lekko nie nadążała, leniwie siedząc w fotelach, jakby w kinie? Jak skomentował to mój znajomy "najwierniejsi fani zdobyli bilety na pierwszy z krakowskich koncertów". Nie mieli oni za to szansy zobaczyć atrakcji wieczoru. Katarzyna zaprosiła do wspólnego występu swoją przyjaciółkę Agatę Kuleszę, która zagrała, zaśpiewała i odtańczyła swoją rolę, jak zwykle, wyśmienicie :)